KATYŃ – nigdy nie zapomnę
(…)”Dni człowieka są jak trawa;
Kwitnie jak kwiat na polu:
ledwie muśnie go wiatr, a już go nie ma,
i miejsce gdzie był, już go nie poznaje.”(…)
PSALM 103
Od sobotniego ranka 10 kwietnia 2010 roku nasz kraj pogrążył się w głębokim smutku po wstrząsie, jaki wszyscy przeżyliśmy wraz z dotarciem do naszej świadomości bezlitosnej prawdy o masakrze 96 pasażerów rządowego TU-154, po narodowej żałobie i uroczystościach pogrzebowych.
Przenosząc się w wyobraźni do tych szczególnych, dla nas Polaków, miejsc pod Smoleńskiem nasuwają mi się moje wspomnienia. W roku 1987 jako pilot turystycznej wycieczki wyruszyłam pociągiem trasą Warszawa-Smoleńsk-Moskwa, którą wtedy nazwałam roboczo Szlakiem Napoleona. W Hotelu w Smoleńsku, gdy poznaliśmy się bliżej, przedstawiciele turystów wyrazili życzenie, abyśmy jeden dzień spędzili w Katyniu – usytuowanym ok. 20 km w kierunku zachodnim nad Dnieprem.
W tym czasie Katyń nie mógł być oficjalnie umieszczony w programie wycieczki. Wyraziłam wątpliwość, czy uzyskamy zgodę na taką zamianę u miejscowych władz i jakież było moje zdziwienie, gdy otrzymałam ją bardzo szybko. Rosyjska urzędniczka po wysłuchaniu mojej prośby bez słowa wypisała zlecenie i wręczyła mi z napisaną datą i godziną podstawienia “masziny”.
I tak następnego dnia rano przed naszym hotelem stał gotowy pojazd wraz z kierowcą. Jednak przed wyjazdem turyści, którzy – jak się okazało – byli przedstawicielami Rodzin Katyńskich, postanowili kupić kwiaty. Rosyjski kierowca znów bez słowa sprzeciwu zawiózł nas do Smoleńska. Tam cierpliwie czekaliśmy aż wysłani przez nas panowie, po około godzinie, przynieśli duży bukiet czerwonych goździków zawiniętych w gazetę i przewiązanych konopnym sznurkiem. Z tą cenną “kwiecistą” zdobyczą, zakupioną za wspólne ruble, dojechaliśmy na miejsce. Znaleźliśmy się w środku lasu z wysokimi drzewami. Czuliśmy wszyscy, że to one były niemymi świadkami mordu naszych oficerów w 1940 r. i “z polskiej wzrosły krwi”. Obok jedynego krzyża stał murek z kłamliwą informacją, iż tu spoczywają ofiary “giermańskich” zbrodniarzy. Jednak wokół polany pojawiło się kilku “panów” – niby to zbierających suche gałęzie. Ich obecność sprawiła, że nie czuliśmy się swobodnie. Pomodliliśmy się wspólnie, kilka osób ściszonym głosem opowiedziało swoją rodzinną historię. Do woreczków zabrano trochę ziemi, kilka gałązek – na pamiątkę. Nikt nie ośmielił się zrobić zdjęcia. Już wieczorem w Smoleńsku, wspólnie uczestniczyliśmy w nabożeństwie w zabytkowej cerkwi, która zachwyciła Napoleona… i nas. Oczywiście my modliliśmy się tam za dusze naszych pomordowanych rodaków.
Dziś, po 23 latach, z wdzięcznością wspominam wszystkie osoby, dzięki którym ta szczególna wycieczka odbyła się. Myślę, że zarówno rosyjska urzędniczka, jak i rosyjski kierowca okazali nam swoją życzliwość w sposób, jaki to mogli zrobić najlepiej – może nawet narażając się?
Dane mi też było przebywać wśród przedstawicieli Rodzin Katyńskich, o których tak pięknie wspomniał śp. Lech Kaczyński – nasz Prezydent – w przygotowanym, a niewypowiedzianym wystąpieniu: {…}”Czasy PRL to czasy, kiedy za pamięć i prawdę o Katyniu płaciło się wysoką cenę. Jednak bliscy pomordowanych i inni odważni ludzie trwali wiernie przy tej pamięci, bronili jej i przekazywali kolejnym pokoleniom Polaków. Przenieśli ją przez czas komunistycznych rządów i powierzyli rodakom wolnej, niepodległej Polsce. Dlatego im wszystkim, a zwłaszcza Rodzinom Katyńskim, jesteśmy winni szacunek i wdzięczność. W imieniu Rzeczpospolitej składam najgłębsze podziękowanie za to, że broniąc pamięci o swoich bliskich, ocaliliście Państwo jakże ważny wymiar naszej polskiej świadomości i tożsamości”.{…}
W dołach śmierci zasypano i próbowano ukryć kłamstwa zbrodni ludobójstwa przed całym światem i rodakami, a wykonane z rozkazu Stalina i Berii. Gdy po zawarciu układu polsko-sowieckiego w 1941 r. generałowie Sikorski i Anders w rozmowie ze Stalinem zadali pytanie “gdzie znajdują się 22 tysiące polskich oficerów, jeńców z obozów i więzień NKWD”, usłyszeli bezczelne kłamstwo z ust wodza ZSRR “Uciekli do Mandżurii”. Prawda wyszła na jaw i wiemy, że ginęli ze związanymi z tyłu rękami, od jednego, celnego strzału w potylicę – metodą: mała dziura – mało krwi, ale skutecznie. Dziś apelujemy o pojednanie z Obywatelami Federacji Rosyjskiej zgodnie z ideą uzdrawiania relacji między Polakami a Rosjanami. “Katyń stał się bolesną raną polskiej historii, ale także na długie dziesięciolecia zatruł relacje między Polakami i Rosjanami. Sprawmy, by katyńska rana mogła się wreszcie w pełni zagoić i zabliźnić. Jesteśmy już na tej drodze. My Polacy doceniamy działania Rosjan z ostatnich lat. Tą drogą, która zbliża nasze narody, powinniśmy iść dalej, nie zatrzymując się na niej ani nie cofając”.
To przesłanie pozostawił nam śp. Pan Prezydent Lech Kaczyński w ostatnich wersach. Myślę, że ukierunkowani tym swoistym przewodnikiem, wraz z uczuciem wybaczenia w naszych sercach, zapewnimy kontynuację procesu gojenia poranionych relacji z sąsiadami ze wschodu. Ofiary w lesie katyńskim niech odpoczywają w pokoju wiecznym.
Urszula Kalinowska
